wtorek, 12 lutego 2013

Rozdział 1.

             Ostre promiennie słoneczna raziły zamyśloną Emily, która stała pod szkołą czekając na swoich przyjaciół. W każdy dzień szkolny spotykali się tutaj przed ósmą i razem szli na wyczerpujące lekcje. Akurat dziś wypadały dwie matematyki pod rząd, przedmiot, którego Em szczerze nienawidziła. Czemu? Może to przez zwariowaną matematyczkę, ale nie zagłębiajmy się w szczegóły. Wracając do panienki Momsen. Brunetka z niecierpliwieniem wyszukiwała swoich przyjaciół, którzy się spóźniali. A może to ona za wcześnie przyszła? Uznajmy, że się spóźnili.
-Cześć- uśmiechnęła się Alison i na powitanie przytuliła swoją przyjaciółkę, co ta odwzajemniła.
Dziewczyny zawsze się przyjaźniły, jednak od jakiegoś czasu wyjątkowo się ze sobą zżyły. Zwykle to Alison była widywana u boku Arii, jednak wszystko się zmieniło, gdy ta zaczęła chodzić z Davidem. Collins stała się wręcz nieznośna! Ale nie o tym teraz mowa.W oddali było widać Davida, który uśmiechnął się do nich i już obok nich stał. Emily za wszelką cenę próbowała uniknąć jego wzroku. W końcu przespała się z nim! Zdradziła swoją najlepszą przyjaciółkę, czuła się z tym podle.
-Hej!-krzyknęła radośnie Aria i pocałowała czule Davida, po czym przytuliła się z dziewczynami. Po nie krótkiej chwili doszli wszyscy i całą grupką mogli udać się  na zajęcia, co żadnemu z nich się nie uśmiechało.
                  Lekcje niemiłosiernie się im dłużyły, dlatego też gdy rozległ się dzwonek oznajmujący koniec ostatniej lekcji wszyscy wybiegli z klas jak poparzeni. Przez cały ten czas Emily unikała Davida co nie zawsze się jej udawało.Cała paczka spotkała się na głównym dziedzińcu szkoły Avalon High. Aria uśmiechnęła się do Emily i podeszła do niej, aby zapytać jak jej minął sylwester. Zadała pytanie, którego Momsen się obawiała, którego chciała uniknąć.
-A więc, jak ci minął sylwester Em?- uśmiechnęła się już z lekka zniecierpliwiona Aria i założyła ręce na piersi.
-Dobrze, spędziłam go z Alison, Isabellą, Mikiem, Moną, Loganem oraz Davidem. Szkoda, że ciebie z nami nie było.- Emily wydęła usta w podkówkę i słodko uśmiechnęła się do przyjaciółki. No tak, gdyby Aria się zjawiła nie było by zaistniałej sytuacji i brunetka nie musiałaby czuć się teraz wina. I na co ci to było dziewczyno, ja się pytam na co?
                Całą szóstką ruszyli do kawiarni gdzie mieli spotkać się z Loganem i Mikiem. No, tak. Zapomniałam dodać, że owi chłopcy skończyli szkołę dwa lata temu. Przepraszam za błąd! Ale wracając do naszej szóstki przyjaciół, którzy właśnie wchodzili do przytulnej kawiarni. Alison rozejrzała się w celu znalezienia pozostałych. Logan i Mike siedzieli przy całkiem sporym stoliku i rozmawiając popijali kawę, najlepszą w mieście. Mimo, że są studentami to mają sporo pieniędzy, dzięki zamożnym rodzicom, oczywiście. Sami są zbyt leniwi, aby wziąć się do pracy i zarabiać na utrzymanie. Gdy tylko Mike spostrzegł Alison, która wiecznie nosiła rozpuszczone włosy, zawołał ich ruchem ręki. Dosiedli się do dwudziestolatków i zamówili coś sobie.
-Jak tam było na zajęciach?-zaczął rozmowę David, przeżuwając kawałek sernika. Ciasta, które wręcz kochał.
-Nudno-odparli jednocześnie i lekko się zaśmiali.
 Grupka przyjaciół wesoło gawędziła, co raz po raz rzucając się kawałkami serwetki. Nagle zegar wybił godzinę czwartą po południu co oznaczało, że elita musi się rozstać. Logan i Mike szli na zajęcia, Alison na lekcje języka włoskiego (którego szczerze nienawidziła), Mona do ojca, Isabella do domu, a Aria.. właściwie nie wiem, ona zawsze ma jakieś zajęcia. Na nieszczęście w kawiarni zostali sam na sam, nie kto inny jak Emily i David. Oj, współczuję ci dziewczyno, współczuję.
-Unikasz mnie..-mruknął chłopak i spojrzał w jej niebieskie oczy.
-Wydaje ci się..-mruknęła i już miała zamiar wstać, jednak szatyn złapał ją za nadgarstek i przeciągnął do siebie. Ich twarze dzieliło tylko kilka centymetrów. Emily wpatrywała się w jego oczy jakby była nimi zahipnotyzowana. I rzeczywiście tak było. Oczy Davida były niesamowite, no powiedziecie co za dziewczyna oparła by się morskiemu błękitu? Odpowiem za was: żadna.
-Muszę już iść. - w końcu oderwała się od niego i płacąc niemalże wybiegła z kawiarni, nie miała zamiaru znów narazić się na jego hipnotyzujące oczodoły.
Wolnym krokiem zmierzała do domu, podziwiając przy tym okolice. Cieszyła się, że mieszka w Londynie pomimo tego, że zawsze wolała spokój i ciszę niż głośny gwar. Obok Emily przebiegła mała dziewczynka, a za nią chłopiec. O mały włos, a wywaliliby ją na chodnik. Dzieci od razu przeprosiły na co brunetka odpowiedziała szerokim uśmiechem. Dalsza droga do domu minęła jej spokojnie. Weszła do ogromnego holu po czym odwiesiła kurtkę i szal na wieszak. Zdjęła z nóg swoje ulubione, ciepłe kozaczki i założyła puchowe kapcie w kształcie króliczków. Tak, Emily była jedną z tych dziewczyn, które uwielbiały śmieszne kapcie. W sumie nie dziwię się jej, są na prawdę słodkie.

Endless Faith: Przepraszam za zwłokę, jakość i długość. Nie miałam zbytnio dużo czasu, tak samo jak resetsmile. No, ale w końcu się pojawił! Na razie rozdziały będą nudne, w końcu akcja musi się rozkręcić. Zmienili się bohaterowie, więc proszą was abyście zajrzeli do zakładki "Obsada". Następny rozdział nie wiem kiedy się pojawi, mam nadzieję, że resetsmile doda go już nie długo. Przepraszam również za to,że nie komentujemy waszych blogów, ale nie mamy zbytnio czasu. Zapraszam na mojego bloga, którego prowadzę z koleżanką: bejbi blues. :)